Wszyscy mieszkańcy Dobrzenia pracujący jako żeglarze, a także rodziny, tworzyli wielką wspólnotę. Mieli też swój własny związek-Schifferverein. Przewodniczącym od początku jego istnienia był bardzo ceniony przez wszystkich właściciel barki Jan Holik z Dobrzenia Małego.

Żeglarze z własnych składek ufundowali swój sztandar, poświęcony uroczyście w 1934 roku w nowo wybudowanym kościele św. Katarzyny w Dobrzeniu Wielkim. Na sztandarze z jednej strony był wizerunek przedstawiający burzę na morzu, z drugiej zaś-wyhaftowany napis „ Gott läßt uns sinken aber nich ertrinken”, co w tłumaczeniu na język polski brzmi:

„Bóg dopuszcza byśmy tonęli, lecz nie pozwala nam utonąć”.

Sztandar ów do 1945 roku przechowywany był w pięknej sali Kesslera, którego gospoda znajdowała się przy obecnej ul. Opolskiej w Dobrzeniu Małym, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się stocznia. Gospoda była miejscem spotkań żeglarzy. W sali z sufitu zwisała miniaturowa łódź odrzańska. Dziś już nie ma ani gospody Kesslera, ani pięknej Sali. W dniu 22 stycznia 1945 roku, czyli nazajutrz po wkroczeniu wojsk radzieckich, żołnierze podpalili te zabudowania. W płomieniach zginął właściciel gospody.

W Dobrzeniu dzisiejsza ul. Knowały już przed 1830 rokiem była utwardzona kamieniami. Nad Odrą z lewej strony tej ulicy, czyli na terenie Dobrzenia Małego znajdował się plac składowy, a po drugiej stronie ulicy czyli w Dobrzeniu Wielkim, był taki sam teren składowy. Tam magazynowano drzewo, nazywane sztamami. Z niego wiosną flisacy budowali tratwy, którymi później pływali do wyznaczonych miejsc. Na tych matackach wznosili sobie budki ze słomy, w których spali i pod którymi chronili się w razie niepogody. Miały one wymiary około 2,5m długości i 1,20 szerokości. Na tratwie flisacy mieli też palenisko ulepione z gliny, na którym gotowali sobie strawę.

„Odra w życiu mieszkańców Dobrzenia” - H. Kokot